Mateusz Leszczyński, 2009-02-12

W sobotnie przedpołudnie dnia 7 lutego w Kinie Cytryna odbyło się niezwykle ciekawe wydarzenie dla wielbicieli łódzkiej piłki nożnej z jej najlepszych lat. Rozpoczęło się ono od prezentacji filmu wyprodukowanego przez PST Studio, obrazującego największe dokonania Wielkiego Widzewa z lat 95-97, w tym gości spotkania: Tomasza Łapińskiego, Marka Citki i Andrzeja Michalczuka. Ci odpowiadali po kolei na pytania zadane z sali a dotyczyły one m.in. niedoszłego transferu Citki do Blackburn Rovers, początkach Łapińskiego w Widzewie, wspomnieniach o trenerze całej trójki a więc legendarnym szkoleniowcu – Franciszku Smudzie oraz jego asystencie Andrzeju Pyrdole.
W kolejnej części gracze zostali poproszeni o skomentowanie aktualnej sytuacji w łódzkim klubie – jego struktur, składu osobowego i planów rozwoju. Wypowiadali się z dużym dystansem o obecnych działaniach władz klubowych, doceniali jednak aktywność w dziedzinach takich jak finanse, rozwój bazy sportowej czy szkolenie młodzieży. Nie udało się uciec od trudnych pytań dotyczących przeszłości, m.in. byłych właścicieli klubu – Andrzejów – Pawelca i Grajewskiego.
Na koniec spotkania piłkarze fotografowali się z przybyłymi kibicami po czym wszyscy oprócz reporterów La Fabrique udali się w bliżej nieznanym kierunku racząc się promieniami słońca, których tego dnia nie brakowało.Udało nam się namówić na rozmowę legendę Widzewa, byłego kapitana a obecnie Konsultanta ds. kontaktów z kibicami łódzkiego klubu – Tomasza Łapińskiego.
La Fabrique: Jako konsultant ds. kontaktów z kibicami jak oceniasz spotkanie?
Tomasz Łapiński: Spotkanie bardzo przyjemne, bardzo fajne, wiele wspomnień odżyło – bardzo miła inicjatywa.
L.F.: Wspomnienia wspomnieniami ale co trzeba uczynić, żeby na Widzew znów przychodziły tłumy?
T.Ł.: Myślę, że zaczną przychodzić tłumy lecz do tego potrzebny jest awans, poza tym jest wiele czynników, które należy spełnić aby tak się stało, myślę, że wszystko zmierza w dobrym kierunku.
L.F.: Jako osoba będąca w kontakcie z kibicami masz jakiś wpływ w klubie na temat obniżki cen biletów?
T.Ł.: Nie mam takiej możliwości, tym zajmuje się dział marketingu i to on jest za takie a nie inne ceny odpowiedzialny.
L.F.: Na sali podczas spotkania padło pytanie – czym dla Was – piłkarzy – jest “widzewski charakter”? No właśnie – czym?
T.Ł.: To jest jedność, bycie na dobre i na złe, gra od początku do końca, uczciwość – tym jest dla mnie widzewski charakter.
L.F.: Każdy z kibiców, działaczy łódzkiej drużyny życzy sobie w tym roku jednego – domyślasz się czego, jeśli tak to czy tego samego oczekujesz?
T.Ł.: Oczywiście chodzi o awans do Ekstraklasy, wszystkie działania w klubie są temu podporządkowane, osobiście jest to moim największym marzeniem w tym roku.
Napisal Mateusz Leszczyński w dziale Sport
Mateusz Leszczyński, 2009-02-02

Bardzo ważnym wydarzeniem sportowym w mijającym miesiącu było podpisanie kontraktu z Widzewem Łódź przez Radosława Matusiaka. Mieliśmy możliwość zadać Panu Radkowi kilka pytań po jednym
z wyczerpujących treningów.
La Fabrique: Jaki był miniony rok dla Radosława Matusiaka?
Radosław Matusiak: Miniony rok nie był najlepszy pod względem sportowym. Od sierpnia nie grałem w piłkę w żadnej drużynie, odpoczywałem. Jeżeli chodzi o życie osobiste, myślę, że było ok.
L.F.: Kiedy pierwszy raz usłyszał Pan o zainteresowaniu Widzewa?
R.M.: Zainteresowanie ze strony Widzewa, żeby mnie zatrudnić, nastąpiło kiedy ukazały się w prasie pierwsze artykuły, że nie będę grać w piłkę. Miesiąc po tym pojawiły się oznaki zainteresowania ze strony łódzkiego klubu.
L.F.: Czy były inne kluby, które chciały Pana zatrudnić?
R.M.: Znam tutaj sztab szkoleniowy, to jest moje miasto, tutaj się wychowywałem i grałem. Stąd ruszyłem w świat można powiedzieć. Zdecydowałem, że wybiorę Widzew na klub, w którym będę mógł na nowo grać w piłkę nożną.
L.F.: Nowym trenerem jest Paweł Janas. Co może powiedzieć Pan na jego temat?
R.M.: Wiem tyle co z prasy i z opowieści kolegów, ponieważ nie miałem jeszcze możliwości współpracować z trenerem. Będzie to nasze pierwsze spotkanie w jednym miejscu. Jest znanym dość dobrze znanym trenerem, sporo osiągnął, ma sukcesy i na pewno pomoże nam dobrze przygotować się do rundy.
L.F.: W Łodzi był już napastnik, który miał odbudować formę i błysnąć skutecznością na wiosnę. Wie Pan o kim mowa?
R.M.: Nie.
L.F.: To Grzegorz Piecha.
R.M.: Porównywanie mnie z Grzesiem byłoby nie na miejscu. Nasze umiejętności są jednak różne i jeżeli będę dobrze przygotowany do rundy, to jestem w stanie udowodnić, że będzie ze mnie pożytek.
L.F.: Kibice Widzewa liczą na skuteczność duetu Matusiak-Robak – nie zawiodą się?
R.M.: Myślę, że nie.
L.F.: Dziękuję za rozmowę.
Radosław Matusiak: Widzew Łódź (wychowanek), ŁKS Łódź, Szczakowianka Jaworzno, ŁKS Łódź, Wisła Płock, GKS Bełchatów, US Palermo, SC Heerenveen, Wisła Kraków, Widzew Łódź.
Napisal Mateusz Leszczyński w dziale Sport
Mariusz Łysio, 2009-01-12
“Nie wiem czy wrócimy do rozwiązania z Dwightem Howardem w pierwszej piątce”. To słowa trenera Orlando Magic Stan van Gundy’ego wypowiedziane w żartobliwy sposób, który nie krył zadowolenia po wygranym spotkaniu jego podopiecznych z Utah Jazz 103-94. Wyjście Polaka w pierwszym składzie spowodowane było urazem jakiego doznał pierwszy center Magic Dwight Howard.
Mimo, iż Marcin w ciągu całego meczu rzucił tylko 4 punkty to na uwage zasługuje fakt, że zagrał on w tym spotkaniu trochę ponad 30 minut. W tym czasie zebrał on 4 piłki z tablicy i aż 4 razy zablokował swoich rywali!
Nie minęły dwa dni(15.12.2008), a Marcin Gortat zagrał swój mecz życia w NBA, przeciwko Golden State Warriors. Polak ponownie rozpoczął mecz w pierwszej piątce i spędził na parkiecie trochę ponad 27 minut. Tym razem zanotował 16 punktów, 13 zbiórek, 3 bloki, 1 przechwyt i asystę. Pięć razy faulował. Jest to drugie double-double w karierze łodzianina. Przypomnijmy, że w zeszłym sezonie zagrał równie dobrze przeciwko Washington Wizards. Udało mu się wtedy rzucić 12 punktów i zebrać 11 piłek. Gratulujemy Marcinowi i czekamy na jeszcze większe zdobycze punktowe!
Napisal Mariusz Łysio w dziale Sport