WIDZEW NIEPOKONANY WIOSNĄ…

Mateusz Leszczyński, 2009-04-18

img_8947-01Od początku agresywnie przyjezdni, co zaowocowało niespodziewanie golem dla graczy z Łęcznej. Piłkę charakterystyczną „podcinką” uderzył Nakoulma. Na trybunie prasowej – konsternacja. Pięć minut później groźnie po akcji z Matusiakiem na bramkę Wierzchowskiego uderzał Jarmuż. Dośrodkowanie z rzutu rożnego Lisowskiego na głowę Ukaha – ten jednak nad bramką. Kilka minut później wydawało się, że Robak przejmie futbolówkę zagraną do golkipera gości ale Wierzchowski po raz kolejny bezbłędny. Za moment Robak wypuszcza Oziębałę, który marnuje dogodną sytuację. W 17 minucie groźnie goście, strzał Stachyry jednak obok bramki. Raz po raz potykały się obie drużyny, ale w 25 minucie pogubił się sędzia Chmiel upadając po efektownym piruecie. Dosłownie za moment sprytne zagranie Robaka wzdłuż linii 5 metrów nie był w stanie wykończyć Oziębała. Dwie minuty później za faul na zawodniku gości żółtą kartką ukarany prawy pomocnik łodzian. Po pół godzinie gry Widzew wyrównał, lecz sędzia spotkania zagwizdał pozycję spaloną Robaka. Przy Al. Piłsudskiego nadal prowadzą goście. Na 8 minut przed końcem pierwszej połowy groźnie głową po dośrodkowaniu Brozia uderzył Robak lecz Wierzchowski pewnie. Minutę później już skapitulował – po raz drugi Broź zagrywa z prawej strony piłkę a płaskim strzałem bramkę zdobywa Panka. Straty odrobione, mecz zaczyna się od nowa. Niebawem ciekawe rozwiązanie w ataku wybrał Robak zagrywając na czystą pozycję futbolówkę Pance, ten jednak uderzył ponad bramką. Chwilę później sędzia zakończył pierwsze 45 minut. Początek drugiej połówki bliźniaczy do pierwszej, znów z większym entuzjazmem gracze z Łęcznej. Emocje po trzech minutach przerwał uraz obrońcy gości – Karwana, który z trudem bo z trudem ale wrócił na boisko. Za moment urazu nabawił się Robak, jak pokazało jego wejście na boisko, niegroźnego. Widzew w komplecie zamiast atakować odpiera natarcia gości – przez pierwszy kwadrans drugiej odsłony spotkania. W 60 minucie zmiany w obu drużynach, w Widzewie Budka za Jarmuża, a u gości Grzegorzewski za znanego chociażby z gry dla łódzkiej drużyny – Nazaruka. Pierwszy pokazał się Widzewiak uderzając obok bramki Wierzchowskiego. Aktywny Budka groźnie dośrodkowuje na głowę Matusiaka lecz golkiper Górnika z problemami bo z problemami ale łapie piłkę. Janas szuka idealnego ustawienia, gwarantującego okazję do zdobycia bramki, w 69 minucie Sernas zmienia słabo po raz kolejny a tej rundzie Matusiaka. Byłego reprezentanta Polski żegnają gwizdy części publiczności. Reszta fanatycznie dopingując nie dopuszcza innego wyniku niż zwycięstwo Widzewa, wiarę starając się przekazać zawodnikom gospodarzy. Ci jednak niemrawo, bez pomysłu, bez polotu. Górnik z kolei na luzie, utrzymuje się przy piłce dłuższymi fragmentami gry. W 75 minucie wychodzącego sam na sam z Wierzchowskim Oziębałę stopuje gwizdkiem, oznaczającym spalonego, sędzia spotkania – Jarosław Chmiel. Za chwilę z powietrza na wysokości 16 metra od bramki gości uderza Robak, lecz nieskutecznie. Nie minęła minuta a w środku pola za faul otrzymuje strzelec bramki wyrównującej – Panka. W 80 minucie szarżującego na bramkę gości Sernasa ścina z nóg gracz Górnika i mamy rzut karny. Po raz kolejny zamienia go na bramkę najlepszy strzelec łódzkiej drużyny – Robak. Mija chwila i ładnie zapowiadającą się akcji gości faulem powstrzymuje Broź, za co słusznie otrzymuje żółtą kartkę. Widzew dąży do podwyższenia prowadzenia uważając jednakowo na kontry gości. Ci, decyzją ich trenera – Wojciecha Stawowego przeprowadzają zmianę – za Witkowskiego wchodzi Grobelny. Jest to możliwe dzięki wykorzystaniu przerwy w grze – żółtą kartką ukarany Szymanek, nieprzepisowo faulujący zawodnika z Łęcznej. Podczas doliczonego o 3 minuty czasu gry ostatni zryw „górników”, lecz na szczęście dla ostrzących sobie zęby na awans widzewiaków wynik nie ulega zmianie. Na koniec meczu jeszcze żółte kartoniki dla Miloeskiego i Wierzchowskiego. Widzew wiosną jeszcze nie przegrał, u siebie zdobył komplet punktów. O kolejne jest o tyle łatwiej, że przyznane już przed meczem za walkower z Zabierzowską Kmitą. Pogoń za Zniczem kontynuujemy więc za dwa tygodnie z Podbeskidziem Bielsko-Biała. Po meczu jeszcze niezrozumiała czerwona kartka dla Ukaha, za co? – dowiemy się być może na konferencji prasowej.

Wojciech Stawowy (trener Górnika): Przede wszystkim chcę pogratulować zwycięstwa Pawłowi i Widzewowi, jednakże uważam, że stać nas było tutaj na remis, mieliśmy dobrą sytuację wyjściową, jednak Widzew okazał się minimalnie lepszy.

Paweł Janas (trener Widzewa): Ja chciałem podziękować przede wszystkim chłopakom za mnóstwo walki o końcowe zwycięstwo. Bardzo przydatne okazało się wsparcie tych wspaniałych łódzkich kibiców. Dziwi mnie to, że po raz kolejny z rzędu nim dojdę do ławki tracimy gola, myślałem, że po Gorzowie się to nie powtórzy. Niestety sami sobie utrudniliśmy zadanie.

Jarosław Bieniuk (obrońca Widzewa): Chcę podziękować wspaniałej łódzkiej publiczności, naprawdę doceniamy ich wsparcie, słyszymy ich gorący doping, który podnosi nas na duchu i dodaje nam wiary, dzięki czemu po raz kolejny zwyciężyliśmy u siebie. Ze swojej strony chciałem przeprosić za szybko straconą bramkę, trenera Pawła Janasa.

Składy:
Widzew: Mielcarz – Szymanek Ż, Ukah CZ, Bieniuk, Jarmuż (Budka), Lisowski, Broź Ż, Panka Ż, Oziębała Ż (Miloeski Ż), Robak, Matusiak (Sernas)
Górnik Łęczna: Wierzchowski Ż – Głowacki, Karwan, Nikitović, Radwański, Bartoszewicz, Balzer, Stachyra, Witkowski (Grobelny), Nazaruk (Grzegorzewski), Nakoulma

Bramki:
1:0 Nakoulma
1:1 Panka
2:1 Robak

Mecz oglądało 7000 widzów.

Tekst: Mateusz Leszczyński
Foto: Mikołaj Zacharow

Komentarze do “WIDZEW NIEPOKONANY WIOSNĄ…”

Zostaw komentarz