Widzewskie męczarnie… [Widzew Łódź : Dolcan Ząbki]

Mikołaj Zacharow, 2009-04-06

W poniedziałkowy wieczór, po niespodziewanych wynikach uzyskiwanych w weekend przez drużyny z góry tabeli Widzew mierzył się z drużyną, która w tej rundzie wygrała wszystkie mecze [w tym walkower z Kmitą] – Dolcanem Ząbki. Już w pierwszej minucie ładnym przerzutem Sernasa uruchomił Grzeszczyk, lecz lewy pomocnik Widzewa trafił w obrońcę Dolcanu. Zmotywowało to jeszcze bardziej widzewiaków do objęcia prowadzenia. W 5 minucie dośrodkowanie Brozia na głowę Robaka skończyło się lotem piłki wysoko ponad poprzeczką. Po niemrawym początku w kolejnych minutach do głosu doszli goście, co skutkowało kilkoma stałymi fragmentami gry. Po jednym z nich Stańczyk nad murem uderzył piłkę, której na drodze do bramki stanęła poprzeczka.  W 15 minucie po wrzutce z rożnego Lisowskiego, Humerski nie złapał piłki, lecz żaden z podopiecznych Janasa nie spodziewał się takiego prezentu i gracze z Ząbek wybili piłkę poza pole karne. Chwilę później kombinacyjną gierkę Sernasa z Lisowskim zwieńczoną dośrodkowaniem nie był w stanie zamienić na bramkę Oziębała. W wyniku uzyskanego w ten sposób rzutu rożnego piłkę zmierzającą do bramki po główce Bieniuka zatrzymał bramkarz gości. W kolejnych minutach gracze z Al. Piłsudskiego permanentnie grali górną piłką, jakby nie zauważając, że tylko gra po ziemi stwarza jakiekolwiek okazje do strzelenia bramek. W tym czasie gracze gości skupiali się głównie na kontrataku i stałych fragmentach gry, po jednym z nich do własnej bramki, gdyby nie przytomność Mielcarza trafiłby… Bieniuk, pełniący w tym meczu obowiązki kapitana! Widzew obudził się z marazmu, atakując graczy z Ząbek głównie lewą flanką, co zaowocowało dwiema w przeciągu minuty żółtymi kartkami dla zawodników Dolcanu – Kosiorowskiego i Hirsza. Kolejne akcje skrzydłami, głównie bocznych obrońców łódzkiej drużyny kończyły się niestety tylko strzałami w Humerskiego bądź były przecinane przez podopiecznych trenera gości – Marcina Sasala. Kolejny kontratak łodzian i kolejna kartka, tym razem dla Stawickiego – widać w ten sposób gracze przyjezdni zamierzali powstrzymywać czerwono-biało-czerwonych. Do przerwy mimo ambitnej walki obu drużyn wynik nie uległ zmianie – na trybunach po 45 minutach więc zawód. W przerwie tylko trener gości zdecydował się na zmianę, za Kurkiewicza wszedł Garbrusiewicz. Po wznowieniu gry jakby bardziej na zwycięstwie zależało graczom z Ząbek, którzy dłużej utrzymywali się przy piłce a z rzutu wolnego po ziemi uderzał Rafał Grzelak, nie ten jednak, o którego pozyskanie starali się działacze Widzewa. Na pierwszy strzał łodzian w drugiej połowie musieliśmy czekać do 55 minuty gdy na uderzenie ze znacznej odległości zdecydował się Lisowski, efekt? – brak efektu. Niby nie groźna akcja gości i rzut karny podyktowany za faul Mielcarza na graczu gosci, za co golkiper Widzewa otrzymuje czerwoną kartkę. W jego miejsce Fabiniak starał się obronić jedenastkę wykonywaną przez Kosiorowskiego, niestety nieudanie, Widzew – Dolcan 0:1! Reakcja Janasa? Wprowadzenie w miejsce Grzeszczyka Budki, który w pierwszym „kontakcie” z futbolówką przepuszcza ją pod stopą. Chwilę później rzut wolny z 25 metrów wykonuje Miloeski, strzela nad murem przy słupku lecz na miejscu jest po raz kolejny dzisiaj Humerski. Widzew przyspiesza, szarpie lecz nic z tego nie wynika. Trener gości dokonuje zmian, reaguje też Janas – za Miloeskiego wprowadza kolejnego napastnika, młodego Kowalczyka. Ten w 80 minucie wyprowadza kontratak, który kończy się rzutem karnym podyktowanym za faul Humerskiego na Robaku, golkiper gości obejrzał za to zagranie tylko żółtą kartkę. Sam poszkodowany nie myli się z jedenastu metrów i przy Piłsudskiego mamy remis. Nie minęła minuta i kolejna akcja Widzewa kończy się bramką, tym razem na listę strzelców wpisuje się Oziębała. Na stadionie łódzkiego Widzewa wszystko wraca do normy – Widzew prowadzi 2:1. Emocji po przerwie nie brakuje, sędzia spotkania postanawia więc dołożył 7 minut  do regulaminowych 90, co wywołuje ironiczny uśmiech u mnie i kolegów dziennikarzy. W tym czasie Widzew mógł zdobyć bramkę lecz uderzenie Lisowskiego z rzutu wolnego wykonywanego z narożnika pola karnego sparował Humerski. Chwilę później Tomasz Cwalina kończy gwizdkiem to pełne zwrotów akcji spotkanie. Widzew w tabeli zrównuje się punktami z liderem – Zniczem Pruszków.

Marcin Sasal [trener Dolcanu]: Na pewno graliśmy na trudnym terenie, przyjechaliśmy z ochotą na sprawienie niespodzianki, po bramce z rzutu karnego za szybko cofnęliśmy się, gramy o zupełnie inne cele w lidze, cieszy mnie to, że pokazaliśmy dobrą grę  i nie mamy się czego wstydzić wyjeżdżając stąd.

Paweł Janas [trener Widzewa]: Przede wszystkim chcę podziękować zawodnikom za walkę do końca mimo gry w dziesiątkę, mamy mnóstwo niewymuszonych strat, robimy zmiany i cały czas szukamy optymalnego rozwiązania. Tak jak się spodziewaliśmy Dolcan postawił nam dzisiaj trudne warunki, cieszymy się jednak z wygranej. emel

BRAMKI:
0:1 Kosiorowski
1:1 Robak
2:1 Oziębała

SKŁADY:
Widzew: Mielcarz CZ – Ukah, Bieniuk, Broź, Lisowski, Sernas [Fabiniak], Grzeszczyk [Budka Ż], Miloński [Kowalczyk], Panka, Robak, Oziębała

Dolcan: Humerski – Jedrzejczyk, Kirsz Ż, Stawicki Ż, Korkuć, Grzelak, Kurkiewicz [Gabrusewicz Ż], Stańczyk, Zapaśnik [Frączczak], Kosiorowski Ż, Tataj [Stretowicz]

Mecz oglądało 8 500 widzów.

Tekst: Mateusz Leszczyński

Zdjęcia: Mikołaj Zacharow

Zostaw komentarz